Smartfony, social media i nasze codzienne wybory

Jerzy
Jerzy
Smartfony, social media i nasze codzienne wybory

O tym, w jaki sposób algorytmy i social media powodują degradację naszego społeczeństwa, dlaczego warto być offline i nie używać smartfona, czyli jak wprowadzić cyfrową równowagę w swoim życiu.

Tematy z odcinka GIJ#25:
  • O cyfrowej równowadze.
  • Dlaczego Jerzy zrezygnował z iPhona?
  • Screen Time - co to jest?
  • Na czym polega dieta informacyjna?
  • Co się dzieje jak przestajesz używać Facebooka?
  • Tristan Harris/ Center for Humane Technology/ The Social Dilemma, czyli o konsumowaniu treści.
  • Jaki jest dobry wiek, żeby dać smartfona dziecku?
  • Dlaczego polecamy książkę "Kierunek: offline"?
  • Zachęta do sięgnięcia po teksty Cala Newporta "Deep Work" i "Digital minimalizm".
  • Co się dzieje, kiedy kupisz dziecku smartfona?

Posłuchaj podcastu:

Obejrzyj film:


Dzisiaj będziemy rozmawiali na temat cyfrowej równowagi.

Cyfrowa równowaga, nie wiem czy to pojęcie jest popularne, ale powinno moim zdaniem już być. W dzisiejszych czasach, jak rzadko kiedy, potrzebna jest cyfrowa równowaga naszemu otoczeniu i w ogóle człowiekowi w XXI wieku.

Mówię o tym, że powinniśmy może niezupełnie zrezygnować z nowych technologii, ale na przykład z mediów społecznościowych. Twój ostatni krok, że pozbyłeś się na przykład iPhone'a.

Sprzedałem iPhone'a i mam Punkt MP01.

Myślę, że powinieneś się wytłumaczyć z tego, najpierw namawiamy na różne aplikacje, organizacje sobie życia w rodzinie i tak dalej, a potem nagle, parę odcinków później Jerzy po prostu pokazuje powrót do telefonu sprzed piętnastu lat.

Po pierwsze nie sprzed piętnastu lat, bo to jest telefon aktualnie produkowany dzisiaj i obsługuje aktualnie funkcjonujące sieci GSM na świecie, używanie aplikacji wcale się nie kłóci z rezygnacją ze smartfona.

Zrezygnowałem ze smartfona, bo zauważyłem, że za bardzo kompulsywnie z niego korzystam i za mało mam kontroli nad korzystaniem z niego i równocześnie czuję się nieszczęśliwy z efektu tego korzystania.

Dla mnie nie ma czegoś takiego jak cyfrowa równowaga. Trochę na tej samej zasadzie, jak nie ma dla mnie czegoś takiego, jak możliwość konsumpcji niezdrowego jedzenia. Jak to się mówi "in moderation", czyli w takich ramach, że to ci jeszcze nie przeszkadza czy nie wpływa źle na twoje życie. Wydaje mi się, że korzystanie w sposób zrównoważony z niezdrowego jedzenia wymaga od człowieka zbyt dużego wysiłku mentalnego, opierania się pokusie i siły woli, niż zdecydowanie, tak jak ja zdecydowałem, że od jakiegoś czasu pewnych rzeczy w ogóle nie będę jadł.

I podobnie podchodzę do tematu tej cyfrowej równowagi tzn. aplikacje się bardzo przydają w życiu, i to co już powiedzieliśmy w tym odcinku organizacji życia, ja się pod tym dalej podpisuję. Uważam, że na pewno lepiej jest na todoliście sobie zapisać rzeczy, pomysły, linki, zadania, które mamy do wykonania, żeby one się przypominały i żeby nie musieć ich trzymać w głowie. Nasza głowa do tego nie jest dobrze dostosowana, żeby dużo rzeczy w niej trzymać permanentnie i sobie przypominać. Natomiast uważam, że mówienie sobie, że będę korzystał ze smartfona tylko dwie godziny dziennie to jest trochę tak, jakby sobie powiedzieć będę korzystał z whisky raz na miesiąc. Jeżeli już w ten sposób podchodzimy do tematu to wydaje mi się, że łatwiej jest powiedzieć sobie nie będę pił whisky, czy powiedzieć sobie nie będę korzystał w ogóle ze smartfona, niż próbować tym jakoś zarządzać. I to jest pierwszy element tego mojego sprzedania iPhona i powrotu do starego telefonu, który potrafi tylko i wyłącznie dzwonić i wysyłać sms-y.


A drugi tego aspekt jest taki, że  mamy dwie córki i też chciałbym być przykładem dla nich, a w związku z tym nie chcę, żeby mnie widziały wgapionego w smartfona.

I to jest znowu łatwiejsze, niż tłumaczyć sobie, dobra będę miał iPhona i będę tego iPhona na przykład zostawiał poza sypialnią albo nie będę po niego sięgał, bo to nie będzie mój budzik.

Moja postawa jest taka, że ja szukam tej cyfrowej równowagi. W ogóle zaczęło się od tego, że spojrzałam sobie na czas spędzony przy ekranie mojego smartfona.

W każdym telefonie w tej chwili, w nowoczesnych systemach operacyjnych IOS Android jest coś takiego co się nazywa Screen Time.

W systemowych ustawieniach jest taka aplikacja i można sobie po prostu tam przeczytać ile czasu się sięga po telefon dziennie, średnio, tygodniowo itd. i ile czasu się spędza w jakich aplikacjach.

No właśnie i tak sobie tam zajrzałam i patrzę 3 godziny, jakie 3 godziny, przecież ja nie mam 3 godzin.
Średnio w tej chwili to jest między 4 a 5.  A nastolatkowie 8.

Tak sobie myślę, jak odejmę godzinę na sen i dodam do tego fakt, że jestem mamą dwójki małych dzieci i zajmuję się teraz tak wieloma rzeczami, ogarniam dom itd. Kiedy to się dzieje? zadałam sobie pytanie,  bo przecież ja nie mam czasu, żeby usiąść i 3 godziny sobie po prostu, tak siedzieć z tym telefonem. Okazało się, ile razy sięgam w ciągu dnia po smartfona, mi wyszło chyba około 40 razy. No to zakładając, że jestem aktywna powiedzmy 10 godzin, 12. Co chwila muszę zerkać na ten telefon i rzeczywiście takto  wygląda, a no to sobie to sprawdzę, a to tam sobie sprawdzę. Zaczęłam się zastanawiać do czego w zasadzie używam tego smartfona. Oczywiście Ty mnie do tego zachęciłeś, jeszcze podsunąłeś mi książkę, o której dzisiaj będziemy mówić.

I tak sobie tłumaczyłam używanie tego smartfona.

Po pierwsze szukam tam informacji, które mi są potrzebne. Używam smartfona do nawigacji i mamy te aplikacje, które nam organizują czas. Dodatkowo lubię sobie poczytać na przykład informacje z wydarzeń politycznych. I tak jakby od lewa do prawa cały przekrój gazet, żeby mieć taki światopogląd szeroki na wszystko. Tylko, że złapałam się na tym, że to jest po prostu takie w ciągu dnia, kilka razy dziennie sprawdzam co nowego się wydarzyło, czy czegoś nie przegapiłam, tak, czyli tak zwane to FOMO - Fear of Missing Out.

Mam wrażenie, że to właśnie w ten sposób zaczynasz rozpoznawać uzależnienie. No bo ci różni ludzie, którzy badali te mechanizmy korzystania ze smartfonów i to, w jaki sposób portale social media wykorzystują mechanizmy naszego umysłu do tego, żebyśmy na nich spędzali więcej czasu. Portale newsowe tak samo robią,  w całym tym biznesie tak naprawdę walutą jest to ile czasu patrzysz na te strony, bo im dłużej patrzysz, tym więcej czasu reklamowego można przy okazji sprzedać. W tych wszystkich serwisach, to nie ty płacisz za usługę czy za tę publicystykę, z którą się zapoznajesz, tylko to reklamodawcy płacą. No i jest powiedzenie, że jeżeli ty płacisz, to znaczy, że ty jesteś produktem.

Janie jestem aktywna na portalach społecznościowych typu Facebook. No jesteśmy na YouTubie, który też tutaj jest, taką platformą oskarżaną o bycie platformą manipulującą.

Wszędzie tam gdzie masz rekomendacje, które są tobie podsyłane przez jakiś automat, przez algorytm, który jest po drugiej stronie, to wszędzie tam  chodzi o to, żeby zmaksymalizować twój czas spędzony na oglądaniu danego portalu. Na YouTubie tak samo, jeżeli używasz rekomendacji, które się tam z prawej strony pojawiają, jeżeli używasz pierwszej strony, na której się pojawiają wideo, które są ci polecane. No to de facto prędzej czy później dasz się zmanipulować, bo klikniesz w coś, jak klikniesz to coś innego ci będzie zaproponowane. YouTube na dzień dobry, jak sobie instalujesz  ma tego Autoplay`a włączonego, że jak ci się kończy film to ci leci timer i ci się wyłącza zaraz następny. To trzeba wyłączyć i trzeba chcieć go wyłączyć.

To jest trochę tak jak z notyfikacjami w smartfonach. One powinny standardowo być wyłączone, a wszystkie aplikacje, które się instaluje chcą ci wysyłać notyfikacje i mają albo w ogóle by default włączone notyfikacje, albo przy pierwszym uruchomieniu mówią czy chcesz dostawać notyfikacje i większość ludzi klika tak. Później się kończy z tym, że 150, 200 notyfikacji dziennie dostajesz.

Można się naprawdę zastanowić jaki to ma wpływ na twoje skupienie, gdy bierzesz sobie te swoje właśnie 10 czy 12 godzin aktywności dziennie i dzielisz to na 200 notyfikacji, gdzie każda cię rozprasza.

Jestem na diecie informacyjnej od sześciu lat, nie konsumuje żadnych newsów i dosyć często ci o tym mówię, że radzę ci żebyś tego nie robiła, bo od momentu kiedy przestałem się z newsami zapoznawać jestem spokojniejszy.

No tak, ale jakimś cudem wiesz pewne rzeczy.

No bo ja wychodzę z takiego założenia, że jeżeli coś bardzo ważnego się stanie to ktoś przyjdzie i mi to powie. Ktoś z mojego otoczenia po prostu powie. Tak jest, że dzwoni ktoś do mnie, mój brat czy koleżanka z pracy czy przyjdzie ktoś z pracy do mnie do pokoju i powie słuchaj Jerzy coś takiego się wydarzyło. I to się sprawdza od sześciu lat. Wszystkie jakieś ważniejsze rzeczy, które się wydarzyły na świecie mnie nie ominęły, bo generalnie ktoś przyszedł i mi powiedział. Mając taki przykład pod swoim dachem jak ja. Osoby naprawdę konsekwentnie nie czytającej i w ogóle nie interesującej się polityką i nie zastanawiającej się nad tym co mnie ominęło.

Co sprawia, że Ty jeszcze wciąż masz ochotę to robić? Poza przyzwyczajeniem, poza tym, że prawdopodobnie to jest przyjemne wyciągnąć sobie smartfona.

Chcę powiedzieć, że ja też jestem teraz na takiej diecie informacyjnej, czyli minimalizuję to moje sięganie do smartfona każdego dnia. I jest to rzeczywiście trudne, co jest takim znakiem, że uzależniłam się chociaż i tak dużo nie korzystam, to jednak się uzależniłam od tego takiego właśnie skanowania informacji. To jakaś ciekawość, ja chcę po prostu wiedzieć co się dzieje.

Uważam, że moje konsumowanie mediów, czy treści informacyjnych było rzeczywiście może zbyt częste.

Ja sobie na przykład nie wyobrażam tego, że mam zupełnie tak nie przeczytać jakiegoś pisma, tygodnika informacyjnego, gdzie artykuły są napisane przez dziennikarzy, których poważam. Czy wysłuchać na przykład jakiegoś na YouTubie wywiadu z dziennikarką czy dziennikarzem, który uważam, że wykonuje rzetelnie swoją pracę.

Już moim zdaniem takich dziennikarzy będzie coraz mniej z biegiem czasu, ale jeszcze na razie są. Natomiast ja cię rozumiem, bo ja też kiedyś kupowałem papierową politykę i sobie czytałem i  sam fakt posiadania tego wydania papierowego był fajny. I nie czytałem od deski do deski jak niektórzy, natomiast miałem swoje ulubione sekcje tego pisma. Natomiast mam wrażenie, że to już są stare czasy w sensie takim, że dzisiaj wciąż jeszcze jest dużo takich dziennikarzy, o których można powiedzieć, że robią dobrze swoją robotę i są poważani. Jeżeli się chwilę zastanowimy nad tym.

Czy ty masz wrażenie, że jak o tym przeczytasz, o czym czytasz to, że to cokolwiek pozytywnie się zmienia w twoim życiu?  Czy próbowałaś przez ostatnie 20 lat przez jakiś czas jednak się nie zapoznawać z tymi newsami, żeby sobie porównać jak to jest się zapoznawać i jak to jest się nie zapoznawać?

Nie, nie czuję się lepiej. Uważam, że za dużo jest takiego negatywizmu wszędzie, za dużo skupiania się na takich ciemnych stronach świata, ludzi, życia. I to nie wpływa pozytywnie.

To po co to robisz? Bo kiedyś ja tak miałem, że właśnie kupowałem Politykę, to tam były takie rzeczy, że jak to przeczytałem, to uważałem, że zapoznałem się z kawałem dobrej dziennikarskiej roboty, która rzetelnie mnie zapoznała z jakimiś zjawiskiem i się czułem bogatszy.

Chociażby po to, żeby wiedzieć na kogo mam zagłosować. Tutaj wiem lokalnie na kogo mogę zagłosować,  bo widzę co się dzieje. Czy burmistrz wykonuje swoją robotę czy nie wykonuje, tak i Rada Miasta. No bo widzę namacalne, codziennie, jak chodzę tutaj, idę do parku, do przedszkola, na zakupy itd. Natomiast co się dzieje w kraju to chcę sobie poczytać. Rozumiesz to właśnie dlatego. Natomiast łapię się, że masz tytuł w gazecie tak napisany, żebyś kliknął, no a potem się okazuje, że to w ogóle jest bezwartościowe i już więcej nie będę wchodzić na tą gazetę, no bo po prostu robią tylko tak, żeby mieć klika na przykład.

To się nazywa clickbait, natomiast nie powiedziałaś na czym polega ta twoja dieta w końcu.

Po pierwsze odwiedzam te same portale, wybrane portale. Wiesz co, w zasadzie to moja dieta trwa dopiero trzy dni, po prostu nie sięgam w ciągu dnia powiedzmy Staram się sięgać raz, żeby sobie coś konkretnego sprawdzić i też nie zabieram telefonu do sypialni. To takie strategie, ale rzeczywiście jest to trudne. Już zauważyłam, że np. dawno nie weszłam na Facebooka to już zaczęłam takie notyfikacje dostawać, moja znajoma taka i taka już tam dodała jakiś tam post. Jak się regularnie wchodzi to się nie dostaje tego.

Ja jak przestałem używać Facebooka, bo na początku przestałem go w ogóle używać, w sensie przestałem wchodzić, a potem sobie zablokowałem konto. Natomiast jak przestałem wchodzić to pamiętam zacząłem też dostawać takie przypomnienia i pamiętam, że kategorii, bo to jest tak jak z każdym newsletterem, że oni tam mają kategorie różne tych powiadomień. Ja za każdym razem jak dostawałem takie powiadomienie typu dziesięciu twoich znajomych tęskni za tobą, to tam na dole w stopce jest - wypisz się z dostawania takich wiadomości, klikałem unsubscribe. No i z tego jednego typu się wypisywałem i dostawałem inne - na takiej i takiej grupie jest taka i taka aktywność, która cię może zainteresować. Wypisz się z tych. Pamiętam, że chyba ze 40 różnych typów tego typu powiadomień musiałem kliknąć unsubscribe zanim one przestały przychodzić. Oczywiście łatwiejszym wyjściem byłoby być może wejść w ustawienia Facebooka i kliknąć sobie - nie wysyłaj mi nic kompletnie nic żadnego maila never ever i koniec, ale to było jeszcze przed rodo i przed tymi wszystkimi regulacjami prawnymi, które to bardzo mocno później ustabilizowały, że można jednym tak naprawdę emailem się wypisać z całej korespondencji, którą jakaś firma ci wysyła. A wtedy to nie było jeszcze takie proste i tam trzeba było się z każdej kategorii wypisywać. To było strasznie męczące.

Wracając do tych newsów, uważam, że konsumowanie newsów, poza tym, że zazwyczaj jak się je konsumuje, to się po ich konsumpcji człowiek czuje gorzej niż przed, czyli w sumie wchodzisz tam na zasadzie: A co tam ciekawego się stało czy coś mnie zainteresuje i wychodzisz zdeprymowana.

To jest moje doświadczenie przynajmniej i ja naprawdę od tych sześciu lat absolutnie nigdy nie tęskniłem za tym, żeby konsumować newsy.

Bardzo się cieszę, że tego dzisiaj nie muszę robić bo np. zawodowo nie muszę się zapoznawać z newsami czy coś w ten deseń. Nie wiem jak to robią redaktorzy z gazet czy portali czy mediów, gdzie oni muszą być na bieżąco, bo jak nie, to nie są w stanie wykonywać swojej pracy,  to powinno być wpisane w nich ryzyko zawodowe, że będą mieli depresję moim zdaniem. Natomiast jest też takie pojęcie, że te wszystkie newsy też ci są serwowane ze względu na algorytm.

To też chodzi o to Tristan Harris, czyli ten koleś, który kiedyś był głównym etykiem w Google, a później zaczął Center for Humane Technology. Założył coś takiego co daje rekomendację różnym spółkom z Silicon Valley. Etyką się zajmował, etyką w sensie etycznym projektowaniem interfejsów. On tam był odpowiedzialny za inbox Google, żeby był mniej uzależniający. Natomiast finalnie odszedł stamtąd, bo zauważył, że 50 inżynierów w Silicon Valley siedzi i kontroluje zachowania 3 mld ludzi na świecie, mniej więcej w ten sposób to wyglądało. No i się tym przeraził, zrobił tam prezentację, którą puścił po Googlu z informacją, że mamy ogromną odpowiedzialność na naszych barkach, zróbmy coś z tym pozytywnego. Nie starajmy się ludzi przyciągnąć do inboxa Googla po to, żeby czytali reklamy, które tam się z boku pojawiają, bo o to chodziło. Tylko zróbmy np. coś takiego, żeby oni się poczuli bardziej szczęśliwi danego dnia i bardzo dużo ludzi podchwyciło ten temat w Google.

Zrobił się taki pierwotny, duży entuzjazm i to wszystko później tak... siadło.  Jak to siadło no to większość z nas prawdopodobnie uznała, że no trudno, no ale tutaj zarabiam dobre pieniądze to zostaję, a on stwierdził, no nie, ale ja chcę coś z tym zrobić, więc z tego Google odszedł i właśnie założył to Center for Human Technology. Ostatnio zresztą dosyć mocno się udziela w promowaniu takiego filmu dokumentalnego na Netflixie, który się nazywa The Social Dilemma, który trochę też opowiada o tym, o czym my dzisiaj tutaj rozmawiamy.

Czyli o tym w jaki sposób algorytmy i social media powodują degradację naszego społeczeństwa, degradację nas jako ludzi w sensie kognitywnym i degradację demokracji na świecie.

To co też widzimy ostatnio na świecie, taką polaryzację, to też jest z tym związane i tam Tristan Harris też dość mocno uczestniczy w promocji tego.

Natomiast Tristan Harris właśnie powiedział coś takiego, że konsumujesz newsy, a masz takie dwa obozy. Masz obóz normalny, gdzie możesz sobie wejść na jakiś wykład jakiegoś tam MIT czy Uniwersytetu Gdańskiego i sobie zobaczyć jak jakiś profesor opowiada i sobie wyciągnąć wiedzę w ten sposób z tego albo masz coś co on nazywa "crazy town", czyli to są te wszystkie teorie spiskowe. Flatertersi, którzy wierzą w to, że Ziemia jest płaska itd. to jest to co on nazywa "crazy town" no i teraz, ponieważ wszystkie te algorytmy i Google i większość sitów,  co newsy proponują, tak samo tymi algorytmami się posługują. Jakiś typ takiego algorytmu ma i YouTube, który ci proponuje treści i Twitter oczywiście i Facebook też. Wszystkie te strony i te aplikacje, które posiadają algorytmy pomiędzy twórcami treści a tobą, czyli konsumentką, są tak zrobione, że oni sprawdzają co jest bardziej angażujące, co sprawi, że dłużej zostaniesz na platformie, czyli niezależnie od tego czy ty zaczniesz konsumować te treści normalne czy zaczniesz konsumować te treści wariackie to z biegiem czasu 1%, 2% za każdym użyciem tej platformy, skręcisz w stronę tego wariatkowa. Bo to są bardziej kontrowersyjne i bardziej angażujące ciebie treści, tak po prostu. I tak pomalutku, nawet jeżeli zaczniesz od konsumpcji tych treści zwykłych, skończysz w "crazy town". I to jest trochę przerażające. A jeżeli jesteś crazy town no to tam będziesz po prostu, tam zostaniesz, nie wyjdziesz do tego normalnego świata.

Jeżeli zaczniesz konsumować treści dotyczące właśnie jakiejś bardzo hermetycznej bańki informacjnej, to prawdopodobnie twoje wierzenia zostaną przez to co ci algorytm będzie podsuwał wzmocnione, a nie przełamane. Nikt ci nie zaserwuje, słuchaj wierzysz w to, że szczepionki są złe, a może jednak zapoznaj się z tym tutaj, bo tutaj jest wiesz profesor z  Uniwersytetu Medycznego znanego, który mówi, że szczepionki są ok, tylko wręcz dostaniesz więcej treści dotyczących tego, że szczepionki są be.

Rzeczywiście coś w tym jest, bo pamiętam, że poszukiwałam informacji o szczepionkach. Jak pamiętasz zastanawialiśmy się... Czy to co jest bezpieczne itd to, że rzeczywiście pamiętam, że to mnie zapędziło w takie miejsce w Internecie z treściami na temat tego, jakie to jest niebezpieczne, straszne i wszystkie te NOPy i tak dalej. Co oczywiście istnieje, natomiast całe szczęście gdzieś tam zachowałam zdrowy rozsądek w tym i dziecko jest zaszczepione. Natomiast rzeczywiście tak wtedy już pojawiają się artykuły tylko takie.

Trzeba sobie zdawać sprawę z tego, że nawet jak w Google siadasz do jakiegoś zapytania, no to de facto to jak zadasz to zapytanie już będzie zdeterminowało to, jakie odpowiedzi dostaniesz.

Czyli krótko mówiąc jeżeli zadasz pytanie czy szczepionki są szkodliwe to prawdopodobnie odpowiedzią będzie tak, bo to jest bardziej kontrowersyjne.

To mnie właśnie najbardziej, w książce którą przeczytałam, jedną z takich rzeczy, która na mnie najbardziej wpłynęła było to - Czy ja to jeszcze jestem ja w ogóle? Takie pytanie się właśnie pojawia. Przez to, że korzystam na co dzień z tej wyszukiwarki, wyszukuję różne informacje i coś mi jest serwowane, jakiś wielki brat, wielki komputer itd. mnie kształtuje. No właśnie czy to jestem jeszcze w ogóle ja? Te moje wybory, czy ja już nie jestem w tym Matrixie. Tak jak w tym filmie podłączona po prostu do jakiś wiesz, do jakiegoś wielkiego komputera.

Poniekąd jesteś, no bo to jest trochę też tak, że mało sobie zdajemy z tego sprawę, że po drugiej stronie ekranu smartfona jest naprawdę ogromna moc obliczeniowa komputerów i ogromna ilość danych, które zostały na przestrzeni ostatnich lat zebrane na temat ciebie z różnych miejsc w Internecie, które w pewnym momencie są używane do tego, żeby pewne rzeczy ci zaproponować. I  te informacje nie są wykorzystywane po to, żeby ci jakoś pomóc, czy żeby z ciebie zrobić lepszego człowieka, tylko zazwyczaj, żeby zrealizować jakieś interesy jakiejś tam firmy typu Amazon, Google, Facebook, które  nie są zbieżne zupełnie z twoimi interesami. Na przykład wykorzystać twój gorszy moment w ciągu miesiąca, po to żebyś kliknęła i coś kupiła.

To właśnie to jest też interesujące, że powiadomienia można dostawać w pewnych określonych porach dnia.

One są specjalnie po to, żeby wywołać jak największy wyrzut dopaminy, żebyś się ucieszyła z tych powiadomień i to jest zrobione specjalnie tak. To nie jest tak, że w momencie kiedy ktoś coś zrobi to od razu dostajesz powiadomienie, tylko dostajesz je w odpowiednim momencie. Albo to co też jest w wielu aplikacjach,  żeby odświeżyć musisz pociągnąć w dół, a później puścić i tam ta gwiazdka się kręci przez jakiś czas. To ile czasu ona się kręci nie jest związane z tym, że o przepustowość Internetu i tam komputer po drugiej stronie. To jest specjalnie zaprogramowane opóźnienie, które ma działać tak samo jak oczekiwanie na rezultat w kasynie, jak pociągniesz za wajchę jednorękiego bandyty, tam jest ten moment gdzie się kręcą te trzy...

Ja wyczekuje co będzie.

No właśnie ,czyli jestem tam po prostu jak w kasynie. Smartfon to znaczy nie Smartfon w sumie, social media bardziej tak?

Nie no smartfon w sumie tak, no bo te mechanizmy tego odświeżania, o których powiedziałem no to masz właśnie w kliencie poczty.

Możesz mieć tych samych znajomych, a dostaniesz zupełnie inne newsy, informacje.

Feed jest inny w sensie takim, że to nie ilość znajomych na Facebooku i to kim oni są determinuje to, tylko to jakie informacje o tobie ma Facebook.

Czyli znowu ten Tristan Harris, o którym mówiłem. On mówi, że w momencie kiedy odpalasz aplikację to po drugiej stronie tego smartfona pojawia się taka laleczka voodoo, która jest twoim  alter ego i ona się z biegiem czasu używania Internetu i różnych rzeczy w tym Internecie, które zbierają informacje o tobie, ta laleczka się robi coraz bardziej realna, do tego stopnia, że już dzisiaj wiadomo, że pewne rzeczy o tobie wiadomo wcześniej niż ty o tym nawet wiesz. Amazon jest w stanie rozpoznać czy kobieta jest w ciąży zanim ta kobieta faktycznie zrobi sobie test ciążowy. I to już jest na zasadzie, na podstawie tylko zachowania tej osoby na portalu Amazon jakiś tam wyszukiwań i takich rzeczy, które oni mogą zbierać. To już jest przerażające moim zadaniem. I teraz, co mnie np. doprowadziło do tego, że stwierdziłem - ok dosyć.

Sprawdziłem na stronie firmy Punkt, to jest telefon Punkt, sprawdziłem kiedy po raz pierwszy byłem zainteresowany zakupem tego telefonu. To był rok temu dokładnie w grudniu 2019. Złożyłem zamówienie i później zaraz potem anulowałem to. Poprosiłem oddajcie mi kasę, bo tak sobie pomyślałem po złożeniu zamówienia, no przecież nie jestem taki słaby. Poradzę sobie.

Aha, że będziesz panował nad tym iPhonem.

I zacząłem się bawić w odinstalowywanie aplikacji i usunąłem wszystkie social media, skasowałem Twittera, Instagram, Facebooka już i tak nie używałem.

Później usunąłem aplikacje czytające emaile, bo złapałem się na tym, że mnie stresuje sama świadomość, że tam mam klienta poczty i że a nóż tam coś do mnie przyszło. Muszę sprawdzić.

Jeżeli nie miałem tego klienta poczty to byłem spokojniejszy. No więc uznałem dobra droga. Później przeczytałem o tym, że te wszystkie kolory, te reklamy OLED i to jakich kolorów te aplikacje używają. To też są rzeczy, które są dobrane nieprzypadkowo po to, żeby nas zainteresować i te kolory są w taki sposób dobierane, żebyśmy byli zainteresowani używaniem tych aplikacji. Więc ustawiłem sobie telefon w trybie czarno białym. Co nie zmienia faktu, że od roku jakoś tam próbowałem to okiełznać i tak czy siak czułem się zestresowany faktem, że posiadam smartfona w kieszeni. Ja to zrozumiałem dopiero wtedy, kiedy wystawiłem go na sprzedaż, sprzedałem, wysłałem i już nie miałem drogi powrotu.

Teraz jestem spokojniejszy po prostu i mogę już dzisiaj powiedzieć, że to jest trochę niewygodnie w niektórych miejscach życia, bo jest trudniej sobie zanotować coś tam. Noszę w kieszeni z tyłu notatnik. Jak sobie chce coś zanotować to otwieram notatnik i piszę sobie po prostu w tym notatniku. To też jest tak, że to jest wszystko proste. Jeżeli nie chce, żeby ktoś miał ze mną kontakt to klikam jeden klawisz i wyłączam ten telefon, on się w 2 sekundy wyłącza.

Później chcę znowu, żeby ktoś miał ze mną kontakt to go włączam z powrotem. Nie ma, że o tu zaraz coś tam na mnie czeka w środku, bo tu nic nie czeka. Można zadzwonić, wysłać sms-a i tyle. Więc no zobaczymy. Na razie mi się to sprawdza, to nie jest wcale związane z tym, że się rezygnuje z technologii, no bo ja dalej używam technologii, tylko że po prostu tego Internetu używam na komputerze stacjonarnym, a nie w smartfonie. Newsów i tak nie czytam, social mediów i tak nie konsumuję. Myślę sobie, że to co się dzieje ostatnio na świecie dosyć mocno pokazuje, że jednak te wszystkie algorytmy, które są pomiędzy twórcami a konsumentami treści są złe. W sensie polaryzację w polityce to wszyscy widzą. Można nawet nie czytać newsów i się odczuwa, że to jest zjawisko, które na całym świecie narasta, ale też dochodzi do takich rzeczy jak właśnie co się dzieje z dziećmi, które korzystają z social mediów.

Nagle się okazuje, że nastolatki popełniają więcej samobójstw i to kilkukrotnie więcej niż wcześniej i jak im spada poczucie własnej wartości.

I nie tylko, inaczej im się mózgi rozwijają.

IQ spada, też na to są badania. Czy to ty decydujesz o tym co kupisz, czy to Amazon za ciebie zdecydował czy tam Allegro, czy jakaś firma. Ty się czujesz jeszcze, że władasz swoimi decyzjami?

Czuję się, że władam jeszcze. Zadałam sobie to pytanie. Moim jedynym problemem było, w sumie bo cały czas z tym walczę, z tą obecnością telefonu i takim uzależnieniem od zaglądania, to sobie zerknę, mam chwilkę to sobie tu zerknę na tę stronę, a tu, a co słychać tam. To jest takie rozpraszanie się, nie korzystanie właśnie z tej chwili, którą teraz mam, nie ma takiego łapania oddechu wtedy, który jest nam potrzebny. Nasz mózg powinien też wypocząć, prawda?

Podobno zmiana kontekstu, czyli właśnie siedzimy sobie teraz rozmawiamy i nagle odczytałbym jakąś wiadomość, to jest 15 minut, które mój mózg musi znowu później poświęcić, żeby wrócić do tego zajęcia, którym się zajmowałem. To razy 40 razy, kiedy sięgasz po telefon.

No, więc właśnie dzięki temu już od tych kilku dni odczuwam rzeczywiście taki pozytywny wpływ tej decyzji. Czuję, że więcej myślę, jestem obecna, jakoś to zupełnie inaczej wygląda, ale jeszcze z tym walczę. To nie jest takie proste. W związku z tym myślę, że dla dzieci czy dla nastolatków, którym jeszcze się te mózgu rozwijają intensywnie, że to musi być bardzo, bardzo trudne.

Zarówno sama kontrola nad tym, jak i inne rzeczy, które pod spodem leżą.

Wyobraź sobie, że wszyscy twoi znajomi korzystają z jakiegoś komunikatora, a ty nie korzystasz.

To jest trochę też coś takiego, po angielsku się na to mówi weaponizing. Te aplikacje  w pewien sposób żerują na tym, że ktoś spróbuje się wycofać z ich używania. No i teraz wiesz ja mogę powiedzieć wszystkim moim kontaktom słuchajcie nie piszcie do mnie na WhatsApp, bo nie używam smartfona, tylko piszcie do mnie sms-y i w dorosłym świecie, po pierwsze dla mnie to nie jest problem, żeby taki komunikat wysłać. Ale teraz wyobraź sobie, że jesteś trzynastolatką. I mówisz Cześć wy używacie czegoś tam, TikToka, a ja już nie. Czy wy macie grupę na Messenger i mnie już na niej nie będzie. Zadzwońcie do mnie. A wszyscy what?!

To są bardzo ciężkie sprawy dla młodych ludzi.

Padło takie pojęcie, że ktoś zapytany Kiedy jest dobry wiek, żeby dać smartfona dziecku? Powiedział, słuchaj...

Nigdy.

Wtedy, kiedy uznasz, że chcesz, żeby ono miało depresję i poczuło bardzo drastyczny spadek własnej wartości, zaufania do siebie. To jest trochę przerażające.

Przyniosłem do domu książkę, która się nazywa "Kierunek: offline" napisała ją Agnieszka Krzyżanowska. Jest po polsku, wydaje mi się, że to jest dobre kompendium tego wszystkiego co można zdobyć, na temat tego Dlaczego warto być offline? Dlaczego warto nie używać smartfona? Bo jeżeli już musisz używać to bardzo świadomie go używać i bardzo dbać o to, żeby w jakiś tam sposób kontrolować jego użycie. Tam jest dużo odnośników do różnych innych miejsc w Internecie, innych książek. To jest w miarę fajnie zebrane, wszystkie informacje. Na samym końcu jest taka lista aplikacji, która nam się zupełnie nie podoba.

Bo cała książka właśnie jest o tym, jak znaleźć cyfrową równowagę, a na koniec dostajesz listę aplikacji, takich do medytacji, zen itd. no nie tylko, tam są też do organizacji sobie czasu. Tak, ale mnie też to uderzyło. No ale tak, to jest tylko ostatnie kilka tam stron.

Jakby ktoś chciał sobie po angielsku poczytać, to są dwie pozycje, które ja uważam, że są absolutnie musowe jeśli chodzi o zgłębienie tego tematu i obie napisał Cal Newport. Pierwsza się nazywa "Deep Work", która mówi o tym w jaki sposób pracować w taki sposób, żeby to miało sens, żeby robić naprawdę wartościową pracę i nie dawać się rozproszyć. Po tej książce napisał książkę, która się nazywa "Digital minimalizm", w której opisuje praktycznie trzy czwarte tego o czym dzisiaj żeśmy powiedzieli. W jaki sposób właśnie te modele biznesowe, tych czterech pięciu największych firm technologicznych, dzisiaj są oparte na pozbawianiu nas skupienia, na okradaniu nas z uwagi. Gdzie wcale to nie my jesteśmy klientami, tylko jesteśmy produktami albo wręcz nawet on czasami mówi, że jesteśmy ofiarami tych firm.

To są obie pozycje bardzo fajne, które polecam przeczytać, aczkolwiek później trzeba się zmierzyć z własnym uzależnieniem jednak, no bo w większości wypadków jestem przekonany, że każdy kto używa smartfona dzisiaj złapał się na tym, że faktycznie tak z niego korzysta, nie zawsze kontroluję. No i za chwilę potem się pojawia, no dobra no to może przestanę. No ale co ja zrobię, jaka mapa mnie będzie w samochodzie prowadziła? Cal Newport na to ci powie, weź taką kup papierową, tak ją porozkładaj i wytycz sobie trasę i to już uważam, że jest hardcore.

Można iść taką drogą, że jeżeli potrzebujesz faktycznie pojechać z miasta do ludzi z danego miasta i potrzebujesz nawigacji to można za kilkaset złotych sobie kupić taką nawigację w samochodzie, która sobie będzie wisiała.

Sporo jest w tej książce podpowiedzi, rekomendacji jak sobie radzić z takim właśnie uzależnieniem od smartfona. Przede wszystkim warto ją przeczytać, bo uświadamia pewne mechanizmy. I uświadamia właśnie, popycha nas do tego, żebyśmy się zastanowili nad tym.

Po co sięgamy po smartfona? Co nam to daje? Czy rzeczywiście ma to pozytywny wpływ na nasze życie? Czy nie okrada nas to jednak z czasu?

Dla mnie to było szokiem, że dowiedziałem się że to są 3 godziny. 3 godziny, które mogłabym naprawdę spędzić inaczej. I już te kilka dni sprawiły, że przeczytałam książkę całą, papierową. A wcześniej mi się wydawało to niemożliwe, że mogę słuchać tylko, bo nie mam w sumie kiedy. A okazuje się, że można.

I duże wrażenie na mnie zrobiły te kwestie, które dotyczą dzieci. I jaki wpływ ma używanie smartfonów na dzieci, jak zabija kreatywność. Te dzieci się uzależniają.

Pamiętasz ten artykuł co ci wysłałem na emaila? My daughter was a creative genius, and then we bought her an iPhone ?

W tym artykule mama opisuje całą swoją refleksję, jak to się w ogóle wydarzyło, że miała taką córkę, która bardzo dużo lubiła tworzyć różnych rzeczy, wycinać, robić jakieś takie ubrania dla lalek. No i któregoś razu właśnie poprosiła, miała chyba 8 lat, 10 lat, jakoś tak i poprosiła o smartfona,  ponieważ jej rówieśnicy właśnie wszyscy już mieli smartfona.

Na początku był iPod, taki z ekranem iPod touch.

No i ona sobie właśnie myślała, że tak. No przecież ona jest taka kreatywna itd. No wiem, że tam Steve Jobs nie pozwalał swoim dzieciom używać iPoda, że tam ktoś tam jeszcze z tej całej Silicon Valley mówił, żeby dzieciom nie dawać smartfona poniżej 14 roku życia.

Z tych firm to w ogóle posyłają dzieci do takich szkół, w których nie ma żadnego screen frame.

No więc ona sobie tak myślała, no dobrze ale z drugiej strony jak to będzie pod kontrolą, czyli będziemy mieć jasno określone ramy, kiedy może korzystać, kiedy nie no to będzie wszystko ok i jej to kupiła. No i się zaczęło.Po prostu zaczęły się awantury o korzystanie.

A poza tym to zaczęło się coraz bardziej się wgryzać w ich życie, relacje, właśnie coraz mniej czasu zaczęły mieć ze sobą, coraz mniej wartościowy to był czas, bo coraz bardziej polegał na negocjowaniu, kiedy dostanę smartfona, kiedy dostanę iPoda. Później oni się przeprowadzili i córka zaczęła chodzić do szkoły, więc mama stwierdziła, no w tym iPhonie będzie GPS, będę wiedziała gdzie ona jest, więc dała jej iPhona.

Przez ten cały czas mama sobie znajdowała usprawiedliwienia tej sytuacji, która się działa i to takie przerażające.

Przerażające, ale też myślę sobie, że to tak jest fajnie napisane, z punktu widzenia takiego normalnego rodzica, nie tam właśnie jakiegoś super guru z Silicon Valley, tylko zwykłego rodzica. Warto to przeczytać.

I warto przeczytać tę książkę Agnieszki Krzyżanowskiej.

Dochodzę do takiego właśnie wniosku, żeby zrobić klamrę, że jak zapoznaję się z takimi informacjami, czytam taki artykuł i dowiaduję się z czym w przyszłości być może będziemy się musieli zmierzyć. Dochodzę do wniosku, że nie mam ochoty się z tym mierzyć. Rozumiesz? Dlatego właśnie uważam, że lepszą dzisiaj decyzją jest wzięcie takiego telefonu i zorganizowanie sobie w taki sposób życia, żeby z tych aplikacji, które musimy być może używać, korzystać na komputerze albo na tablecie, albo na jakimś innym urządzeniu, które nie jest w kieszeni ciągle. Że to jednak jest jakiś wysiłek, ale może warto zrobić ten wysiłek po to, żeby właśnie później nie powiedzieć - było tak fajnie, a wszystko się zepsuło ze względu na jedną decyzję. Łatwiej, krótko mówiąc jest powiedzieć koniec, niż będziemy próbowali to kontrolować.



Great! Next, complete checkout for full access to RAJKOW.PL
Welcome back! You've successfully signed in
You've successfully subscribed to RAJKOW.PL
Success! Your account is fully activated, you now have access to all content
Success! Your billing info has been updated
Your billing was not updated